![]() |
![]() |
Noc przebiegła całkiem spokojnie… Nie licząc sprzedawców piwa – Rumunów zbieraczy. Po przebudzeniu, wzięliśmy ciepłą kąpiel w morzu śródziemnym. Zauważyliśmy małą usterkę wehikułu. która dała nam czas na dłuższe zwiedzanie Barcelony.
Na pierwszy rzut – targ owoców i warzyw , na którym zasmakowaliśmy miejscowych specjałów, czyli pomidorów. Następnie ruszyliśmy na katedrę Sagrada Familia , lecz długa kolejka zmusiła nas do zmiany w planów, a mianowicie do siedzenia w parku między psimi odchodami. W końcu poszliśmy popatrzeć, jakie ceny są w miejscowych sklepach. Hajdukowi się poszczęściło i wytargował bokserki za 4 euro zamiast 7. Na koniec pocisnęliśmy metrem na stadion FC Barcelony ; Camp nou.
Dzień uważamy za udany. Teraz zmierzamy na nocleg, a po drodze zatrzymamy się na moście , na którym pobawimy się linami.













