23.08 Bilbao, czyli recepta na dobrą zabawę.

Dzień spędzony w Bilbao można z pewnością zaliczyć do jednego z najlepszych. Tak
naprawdę jechaliśmy do tego miasta z pełną niewiedzą na jego temat i liczyliśmy
na to , że może się trafi coś ciekawego. Bilbao obchodzi coroczny festiwal,
który trwa przez okrągły tydzień , więc mieliśmy okazję na niego trafić. Dojechaliśmy w południe, po czym pozwiedzaliśmy ciekawe budowle. Przy okazji
postanowiliśmy pójść do informacji turystycznej, by dowiedzieć się, co ciekawego
czeka nas w najbliższych godzinach.  O 21:00 wybraliśmy się do centrum. Było wiele koncertów, które szczególnie podobały się
metalowcowi Maćkowi, ponieważ było dużo rocka. Dzień zakończyliśmy o 22:30
niesamowitym pokazem sztucznych ogni, trwającym niemal 40 minut.

Kategorie: Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

22.08 Trip to MADRID

Niestety nie mamy zdjęć, z powodu awarii aparatu. ;(

Noc spędzona w centrum Madrytu była bardzo ekscytująca.. A to dlatego , że spaliśmy koło parku, na którym byli rozbici jedynie Polacy. W ten dzień akurat odbywał się wielki festiwal młodzieżowy i religijny. Na ulicach Madrytu znajdowało się około dziesięciu tysięcy naszych rodaków.  Co chwila widzieliśmy znane nam biało-czerwone flagi . Atmosfera była niesamowita.. Pieśni religijne różnych państw , stragany…Po południu rozdzieliliśmy się na dwuosobowe grupy. Dzięki temu każdy mógł dokładniej pozwiedzać to, na co miał ochotę. Sławek z Damianem mieli okazję spróbować tutejszego jedzenia. Tzw: „ tapas „. Składał się on z ziemniaków w śmietanie na zimno  z dodatkiem ciepłych bułek. Do wieczora panował pokaźny klimat. W nocy wyruszyliśmy nad jezioro oddalone o 30 km od Madrytu, by spędzić tam kolejną noc.

Kategorie: Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

21.08 Toledo i Madryt

Tego dnia zwiedzaliśmy dwa miasta: Toledo i Madryt (tylko częściowo).
W pierwszym z nich – mieście o wąskich uliczkach, po raz pierwszy poczuliśmy piłkarskiego ducha Hiszpanii. Oprócz tego, było tak piekielnie gorąco, że smugi potu nadal widać na koszulkach. Nie gościliśmy tam długo, gdyż przed nami była stolica państwa. Po przyjeździe, zauważyliśmy tabuny ludzi, podążających w kółko z tą samą pieśnią na ustach. Dopiero później okazało się, iż w Madrycie odbywały się akurat Międzynarodowe Dni Młodzieży, więc ulice miasta były wypełnione po brzegi wszystkimi narodowościami świata. Złapaliśmy nawet kontakt ze Scottami z Sycylii, którzy z początku wzięli nas (tj. Marka) za podrywaczy i nie chcieli dać numeru. Ogólne zmęczenie wisiało w powietrzu, tak samo jak letnia burza, toteż postanowiliśmy iść na spoczynek.

Jutro ciąg dalszy zwiedzania Madrytu!

Buenos Dias.

Kategorie: Bez kategorii | 2 Komentarzy

20.08 Gibraltar – w połowie drogi

Po noclegu na jednej z dzikich plaż Hiszpanii, wystartowaliśmy na Gibraltar. Okazało się, że jest to odrębne państwo, a dokładniej kolonia Wielkiej Brytanii (tablice rejestracyjne GBZ). Dostaliśmy w końcu koszulki wyprawy i zaczęliśmy się wspinać na górę „The Rock”, która jako jedyna w Europie jest zamieszkała przez małpy. Jak widać na zdjęciach były bardzo figlarne i oswojone. Paweł twierdził jednak, że są średnio na jeża.

Nie mogliśmy tam długo zostać, bo ciągnęło nas do Oceanu. Na granicy dwóch akwenów, chłopcy zauważyli małego rekina, więc czym prędzej rzuciliśmy się w nieugięte fale Atlantyku. Poziom soli nie odstawał od Morza Śródziemnego, ale plaża zmieniła się w czesaną wiatrem pustynię. Po wysuszeniu- nocleg.

-Gdzie?

-Nie wiadomo.

Pozdrowienia dla chłodnej Polski od zlanej potem drużyny ze śródziemia!

Kategorie: Bez kategorii | 1 Komentarz

19.08 Kanion El Chorro

Noc, po zabawie na linach, spędziliśmy niestety w samochodzie, jadąc do kanionu, by nadrobić czas, który straciliśmy na skutek „usterki samochodu.” Rano zatrzymaliśmy się na polu, które wyglądało jak afrykańska sawanna. Po pewnym czasie niechcący odkryliśmy , że to drzewa migdałowe, pod którymi cały czas siedzieliśmy. Marek podskoczył ze zdziwienia i od razu pobiegł po siatkę. Po udanych zbiorach migdałów, odnaleźliśmy również soczyste figi. Hajduk z Bufcorem (Damian) przygotowali bardzo pyszne żarło dla wygłodniałych podróżników. 3,5 pulpeta na łeb z kaszą jęczmienną i 2 korniszonami.
Resztę dnia spędziliśmy przeprawiając się przez kanion. Przeprawa była hardcorowa- miejscami mieliśmy ochotę skoczyć, by ulżyć cierpieniu. Niestety nie udało nam się spaść, bo Sławek zainwestował w dobrą asekurację. . Paweł mimo strachu, śmiało ruszył przed siebie i pokonał ograniczenia własnego ciała i psychiki, szczególnie w drodze powrotnej. Zuch chłopak! Metalowiec bezimienny ( Maciek) znalazł swojego przyjaciela z dziecięcych marzeń – dwukilogramową ropuchę o długości około 20 cm. Bardzo chciał ją pocałować, by zamieniła się w pięknego księcia, ale niestety brzydziła się i uciekła do ścieków. Już jej więcej świat nie widział… Powyżej znajdują się piękne zdjęcia, które nawet w połowie nie ukazują bajkowego klimatu tego miejsca.
Dobry humor nam dopisuje! :)

Kategorie: Bez kategorii | 2 Komentarzy