Niestety nie mamy zdjęć, z powodu awarii aparatu. ;(
Noc spędzona w centrum Madrytu była bardzo ekscytująca.. A to dlatego , że spaliśmy koło parku, na którym byli rozbici jedynie Polacy. W ten dzień akurat odbywał się wielki festiwal młodzieżowy i religijny. Na ulicach Madrytu znajdowało się około dziesięciu tysięcy naszych rodaków. Co chwila widzieliśmy znane nam biało-czerwone flagi . Atmosfera była niesamowita.. Pieśni religijne różnych państw , stragany…Po południu rozdzieliliśmy się na dwuosobowe grupy. Dzięki temu każdy mógł dokładniej pozwiedzać to, na co miał ochotę. Sławek z Damianem mieli okazję spróbować tutejszego jedzenia. Tzw: „ tapas „. Składał się on z ziemniaków w śmietanie na zimno z dodatkiem ciepłych bułek. Do wieczora panował pokaźny klimat. W nocy wyruszyliśmy nad jezioro oddalone o 30 km od Madrytu, by spędzić tam kolejną noc.